Postać Draculi znamy wszyscy, przez długie lata była ona wręcz synonimem wampira. Stałe miejsce w popkulturze zawdzięcza w dużej mierze kinu, które w licznych ekranizacjach powieści Brama Stokera przedstawiało widzom różne wersje XIX-wiecznej historii. Mieliśmy Draculę bezwzględnego (Christopher Lee), dystyngowanego (Béla Lugosi), odrażającego i nieszczęśliwego (Klaus Kinski) oraz romantycznego (Gary Oldman i Frank Langella, chociaż obaj byli „romantyczni” w odmienny sposób). Dywagacje o filmowych wcieleniach nieumarłego arystokraty  to temat na osobną opowieść. Warto jednak przypomnieć sobie najważniejsze jego wcielenia ze srebrnego ekranu, by odpowiedzieć sobie na pytanie kim jest literacki Dracula i do którego z jego popkulturowych wyobrażeń jest mu najbliżej?

Stoker utrzymał arystokratyczny wizerunek krwiopijcy znany ze starszego dzieła Johna Polidoriego Wampir, pomimo to jednak źródeł kreacji jego bohatera należy szukać we wschodnio-europejskich zabobonach. Dracula boi się krzyża, czosnku, musi spać w poświęconej, rodowej ziemi, a jego legowisko da się unieszkodliwić przy pomocy hostii. Nosferatu jest aktywny w nocy – od zachodu do wschodu słońca. Wprawdzie potrafi przemieszczać się m.in. pod postacią mgły, do domu swojej ofiary wejdzie jednak tylko na zaproszenie któregoś z domowników. „Ludowemu” wizerunkowi wampira dodaje smaku jego transylwański rodowód – hrabia pochodzi ze starego rodu, który od stuleci bronił granicy chrześcijańskiej Europy przed turecką ekspansją. Nasz wampir zamieszkuje ruiny starego zamczyska w Transylwanii, do którego wyrusza młody prawnik Jonathan Harker celem sfinalizowania transakcji zakupu posiadłości w Londynie. Tak zaczyna się opowiadana na kartach powieści historia, którą poznajemy poprzez listy, notatki i wycinki z gazet – Dracula jest bowiem powieścią epistolarną.

Vlad Tepes, zwany Palownikiem – prawdopodobna inspiracja dla postaci Stokera

Już od pierwszych stron czytelnik może zauważyć wielką skrupulatność bohaterów, na czele z głównym schwarzcharakterem. Dracula uczy się języka, studiuje prawo i ekonomię. Mimo, że jest upiorem w pełni korzysta z ziemskich uwarunkowań stosunków społecznych. Dokładności nie możemy również odmówić bohaterom pozytywnym – Jonathan, Mina, a także dr Seward prowadzą pedantyczne dzienniki. Wraz z dr van Helsingiem drobiazgowo planują każde dalsze posunięcie przeciwko wampirowi.
Skoro mowa o postaciach, warto ich pokrótce scharakteryzować. Podział w prozie Stokera jest jasny: dobrzy, szlachetni mężczyźni dzielnie bronią skromnych, pobożnych niewiast przed czyhającym na nie złem. Czytelnika może razić ta bezbarwność bohaterów oraz ich liczne, szlachetne kwestie. Próżno szukać chociażby kontrastu pomiędzy wyuzdaną Lucy, a cnotliwą Miną, tak świetnie ukazanego w ekranizacji Francisa Forda Coppoli.
Po drugiej stronie barykady mamy bezwzględnego Draculę, niesamowicie mściwego i zdeterminowanego. Tragizm wampira zostaje przez Stokera tylko delikatnie zarysowany – oblicza „unieszkodliwionych” żywych trupów zdobi wyraz ulgi uwolnienia spod mrocznej klątwy. Nieszczęścia wampirzego życia musiały dopiero poczekać na rozwiniecię przez twórców ekranizacji (szczególnie w filmie Wernera Herzoga, z kolei motywację działań Draculi jako efekt „miłości przekraczającej oceany czasu” wyśmienicie sportretował Coppola). Stokerowemu czarnemu charakterowi najbliżej jest do hammerowskiej wizji hrabiego granego przez Christophera Lee, wampira mściwego, pełnego okrucieństwa. Przynajmniej charakterologicznie, bo z wyglądu Dracula to szczupły, długowłosy i  pokryty zarostem bojar. Opisowi Stokera jest najbliżej do postaci odgrywanej przez Gary’ego Oldmana po przeprowadzce bohatera Coppoli do Londynu. Zapomnijcie o gładko ogolonym upiorze w czarnej pelerynie!

Gdyby dodać brodę Gary Oldman z filmu Coppoli pasowałby jak ulał do literackiego opisu hrabiego Draculi

Duże brawa należą się autorowi za niejednoznaczną postać szaleńca Renfielda. Obłąkaniec ma obsesję na punkcie konsumpcji życia, pragnie stać się wampirem, tak jak jego mistrz, w końcu jednak zwraca się przeciwko hrabiemu.
Akcja powieści jest podzielona na kilka etapów. Zaczyna się podróżą Jonathana Harkera, następnie przenosi się do mrocznego zamczyska nieumarłego artystokraty (wydarzenia w zamku położonym w dalekim, wschodnio-europejskim kraju należą do moich ulubionych). Dalej mamy epizod w Whitby gdzie dr Van Helsing wraz z dr Sewardem walczą o życie Lucy. Druga połowa książki skupia się na walce nieustraszonej drużyny głównych bohaterów z bezwzględnym hrabią. Stoker zgrabnie prowadzi akcję, chociaż są liczne momenty, które aż proszą o uatrakcyjnienie. Podoba mi się spoglądanie na przedstawione wątki fabularne oczami kilku głównych bohaterów, dzięki czemu wraz z nimi podążamy śladami wampira, stopniowo odkrywając mroczną prawdę.

Dracula to bardzo nastrojowa powieść gotycka, napisana eleganckim językiem. Stoker kreuje niepokojący klimat, typowy dla klasycznej literatury grozy. Trochę szkoda, że pisarzowi nie udało przebić się do świadomości czytelników innymi swoimi dziełami. Zainteresowanych pozostałą twórczością autora zachęcam do sięgnięcia po zbiór Gość Draculi wydany po raz pierwszy w 1914 r., a  wznowiony kilka lat temu w Polsce przez wydawnictwo C&T.

Michał Raś