Prawdziwa ghost story osadzona w wiktoriańskim klimacie posiada pewne kanony. Scenerią stanowią zazwyczaj średniowieczne katedry, biblioteki z regałami zapełnionymi wiekowymi starodrukami, wśród których znajdzie się niejedna „podejrzana” pozycja, opisująca starodawne magiczne formuły. W takim otoczeniu rozgrywa się również akcja gawęd Montague Rhode James’a zawartych w zbiorze Opowieści starego antykwariusza. Słowo „gawęda” w moim przekonaniu dobrze opisuje zawarte w nim utwory, oryginalnie stworzone aby opowiadać je wieczorami przy kominku, strasząc nimi dziatwę i co bardziej wrażliwych dorosłych słuchaczy.

Piszę o „straszeniu”, ale opowiadania zawarte w zbiorze nie wzbudzają w czytelniku szczególnego lęku. Po pierwsze rozwój literatury i filmu grozy przyzwyczaił nas do takiego poziomu niepokoju, że Opowieści… mogą co najwyżej wzbudzić w nas nikły uśmiech zamiast strachu. Po drugie i chyba ważniejsze, straszenie nie było najwyraźniej główną intencją autora. Stawia on raczej na klimat luźno prowadzonego, kominkowego bajania oraz specyficzny uniwersytecko-historyczny nastrój. Głównym bohaterem praktycznie każdego utworu zostaje dobrze urodzony badacz-humanista, przy tym Anglik z krwi i kości (postacie M.R. James’a w równym stopniu pałają wielką sympatią do starodawnych rękopisów jak i np. do gry w golfa). Akcja toczy się zwykle wokół tajemniczego przedmiotu. Może to być rękopis starego kanonika, zaklęty flet templariuszy, czy kościelne stalle z wyrzeźbionymi, demonicznymi wizerunkami. Magiczny artefakt zwykle przywołuje niepożądane moce, materializujące się pod koniec opowieści w postaci upiora. Fabuła zostaje wzbogacona poprzez liczne odwołania do okresu średniowiecza i archeologii (autor był profesorem mediewistyki, a także dyrektorem muzeum). Ta powtarzalność motywów i sposób prowadzenia narracji stanowią pewien minus zbioru. Opowieści zlewają się ze sobą, miejscami nużą. Z tego powodu czytałem zbiór „na raty”, wypełniając czas inną literaturą. Kilka opowiadań zrobiło na mnie jednak większe wrażenie i warto je wyróżnić:

Mezzotinta – historia tajemniczej grawiury przedstawiającej dom. W różnych odstępach czasu obraz zmienia się ujawniając skradającą się do budowli upiorną postać.

Magiczne runy – historia demonicznego alchemika, sprowadzającego zgubę na naukowców, którzy odrzucają jego prace pisarskie. Opowieść z dużą dawką mrocznego potencjału, zekranizowana w 1957 roku jako Night of the Demon.

Przyjdę na Twoje wezwanie, mój chłopcze! – flet odnaleziony w ruinach kościoła templariuszy, przywołuje zjawę, która w przeciwieństwie do wielu innych upiorów James’a wzbudza szybsze bicie serca.

Pan Humphreys i jego spadek – zdecydowanie najciekawsze opowiadanie w zbiorze, którego centralną oś stanowi tajemniczy labirynt w odziedziczonej przez bohatera posiadłości.

Zbiór składający się z opowieści zawartych w dwóch oryginalnych antologiach Ghost Stories of an Antiquary z 1904 r. oraz More Ghost Stories wydanego po raz pierwszy w 1911 r. jest, pomimo pewnych wad, warty polecenia. Dla miłosników pisarstwa Josepha Sheridana Le Fanu (którego James był wielki popularyzatorem) czy np. Brama Stokera jest to jazda obowiązkowa. Podobnie jeżeli dobrze czujecie się w na wskroś wiktoriańskim klimacie i lubicie historyczno-archeologiczne dywagacje. Warto też sięgnąć po angielskie duchy James’a jako odskocznię od współczesnej grozy.

Opowieści… ukazały się w Polsce po raz pierwszy w latach 70-tych w ramach serii Stanisław Lem poleca. Wznowiło je kilka lat temu wydawnictwo C&T.

Michał Raś